Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A

Chrystus w otchłani, 1840–1843, Peter von Cornelius

Co się wydarzyło pomiędzy piątkiem, kiedy złożono Jezusa do grobu a niedzielnym porankiem, kiedy doszły do uczniów głosy, że ich Mistrz zmartwychwstał? Ewangeliści milczą na ten temat. Teolodzy zaś mówią o zstąpieniu Jezusa do otchłani, biblijnego Szeolu, nieco porównywalnego do greckiego Hadesu – krainy umarłych. W tekście starożytnej homilii (przeznaczonej do rozważania na Wielką Sobotę) przeczytamy: „Co się stało? Wielka cisza spowiła ziemię; […] Ziemia się przelękła i zamilkła, bo Bóg zasnął w ludzkim ciele, a wzbudził tych, którzy spali od wieków. Bóg umarł w ciele, a poruszył Otchłań”.

Według teologii chrześcijańskiej, od czasu grzechu pierworodnego ludzkość oczekiwała Zbawiciela, który miał zgładzić grzech pierwszego człowieka, pojednać go z Bogiem i wprowadzić z powrotem do raju. Tego dokonał Chrystus, a Jego zstąpienie do piekieł było jednoznaczne ze zwycięstwem nad śmiercią. Nic więc dziwnego, że Peter von Cornelius, czołowy reprezentant niemieckiego romantyzmu, dołożył wszelkich starań, by nadać temu tematowi odpowiednio podniosły wyraz. Przedstawił Jezusa w otoczeniu bohaterów ze Starego i Nowego Testamentu. Są to od lewej ku prawej: pierwsi rodzice – Adam i Ewa, Mojżesz, dwaj Machabeusze (Jozue i Judasz), Judyta, Estera i Miriam, a przed nimi – zasmucony prorok Jeremiasz. Pośrodku, na przedzie: matka Machabeuszy z zabitymi synami, po prawej królowie: Dawid i Salomon, obok nich – prorocy Izajasz i Eliasz, dalej Abraham, Izaak i Sara, Jonasz i Rebeka. W głębi po prawej, prorocy: Melchizedech i Eleazar, św. Józef i Jan Chrzciciel, a u stóp Jezusa – pierwsi męczennicy – betlejemskie dzieci, zabite z rozkazu Heroda i opłakiwane przez matki.

Obraz namalowany został na zlecenie Atanazego Raczyńskiego. Dzięki zachowanym zapiskom kolekcjonera możliwe było tak dokładne zidentyfikowanie poszczególnych bohaterów sceny. Dzieło trafiło do berlińskiej galerii Raczyńskiego. Hrabia wyrażał się o nim wysoce pochlebnie, o czym świadczy jeden z listów adresowanych do artysty: „uznaję obraz za chlubę mojej kolekcji i jeden z najważniejszych składników spadku, który odziedziczy moja rodzina”.

Autor tekstu: Kinga Sibilska