Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A
Aktualności

Gazeta i pudełko po czekoladkach, to też obiekt muzealny

Do Pracowni Konserwacji Papieru i Skóry trafiają obiekty o różnej wartości artystycznej i historycznej. Jedne są dziełami znanych artystów polskich i europejskich, a inne należą do grupy obiektów, które są obecne w codziennym życiu człowieka. Nie upiększały one mieszkań i jako  prace malarskie czy graficzne tworzące kolekcję prywatną, trafiły do muzeum. Tworzą natomiast ogromną grupę obiektów o wyłącznie użytkowym charakterze. Najczęściej są nimi wszelkiego rodzaju druki, fotografie i rękopisy pochodzące z końca XIX  i XX wieku. takie  jak:  bilety, zaproszenia, rachunki, listy, świadectwa szkolne, dokumenty, plany, mapy, dyplomy okolicznościowe, legitymacje, albumy ze zdjęciami, pojedyncze fotografie, pocztówki, pudełka, żurnale mody i inne czasopisma. Najczęstszą techniką wykonania wspomnianych obiektów jest druk jedno- lub wielobarwny oraz druk połączony z zapiskami atramentowymi. Różne źródła ich pochodzenia, użytkowy charakter i materiał z jakiego zostały wytworzone, a więc papier, sprawiły iż wiele z pośród nich, trafia do Muzeum już uszkodzone.  Najczęściej są zakurzone i zabrudzone, bywają poprzedzierane, poszarpane przy krawędziach, niejednokrotnie mają mniejsze lub większe ubytki. Zdarza się, że są zatłuszczone, mają odciski palców czy rozmaite plamy pochodzenia organicznego. Jednym słowem  są „dokumentami” codziennego użytkowania.Najwięcej tego typu prac przekazuje do naszej pracowni Muzeum Historii Miasta Poznania. Wynika to z rodzaju kolekcji muzealnej i specyfiki zbiorów, związanych w dużym stopniu z historią miasta i jego mieszkańców. W ostatnich latach poddano renowacji wiele takich obiektów.


Pani Grażyna Musiał podczas prac wykończeniowych przy pudełku po czekoladkach, fot. Marek Peda

Pudełko  po czekoladkach firmy Goplana z okresu międzywojennego czy poszyt rachunków z hotelu Berlińskiego, to jedne z wielu ciekawostek. Biblioteka Muzealna natomiast przekazała do renowacji gazety. Były nimi trzy odrębne zespoły  roczników „Ilustracji Polskiej”. Gazeta ta była tygodnikiem ilustrowanym  Ziem Zachodnich ukazującym się w czasach przedwojennych ubiegłego stulecia. Trafiły do nas roczniki z lat 1933 – 1938 niekompletne, liczące 282 kartki, z 1939 roku także nie w całości, w liczbie 228 kart oraz z lat 1930 – 1931 z brakującymi tygodnikami, liczące 619 kart. Gazeta wydawana była przez Drukarnię Polską S.A. w Poznaniu, pod redakcją Antoniego Kawczyńskiego i kosztowała wówczas 45 groszy. Była bogato ilustrowana i zawierała najciekawsze wiadomości z kraju i ze świata. Artykuły dotyczyły aktualnych wydarzeń politycznych, historycznych, kulturalnych i obyczajowych, nowinek ze świata techniki, mody, rozrywki a także literatury dla dorosłych, dzieci i młodzieży.

Gazety były w stanie destrukcyjnym. Papier gazetowy niestety należy do najmniej trwałych gatunków papieru. Przeznaczony do druku jednobarwnego, zawierał niebielone masy celulozowe i ścier drzewny, w związku z czym był nieodporny na zniszczenia mechaniczne a także fotochemiczne. W wyniku tych procesów łatwo ulegał pożółknięciu i tracił wytrzymałość. Przy krawędziach kartek powstawały liczne pęknięcia i ubytki. Ilość i zakres pracy był ogromny. Każdą z 1129, bardzo uszkodzonych kartek, oczyszczono najpierw z kurzu i brudu. Następnie wykąpano w  wodzie, zdublowano na cienką bibułkę japońską przy pomocy kleju typu metyloceluloza. Większość pękniętych i podartych kartek wymagała dodatkowego sklejania paskami bibułki a także uzupełniania łatkami z bibuły, brakujących fragmentów w papierze. Po naprawieniu i zaklejeniu, każdą kartkę suszono pod obciążeniem. Po tych zabiegach, kartki uporządkowano wg pierwotnego układu, w trzy odrębne bloki złożone z poszczególnych tygodników. W celu ochrony przed ponownym zakurzeniem oraz uszkodzeniem, do każdego z nich wykonano osobne pudło. Wewnątrz wyklejono je papierem bezkwasowym a na zewnątrz brązowym płótnem introligatorskim. Taki sposób zabezpieczenia i przechowania czasopism pozwoli na korzystanie z nich jako materiału badawczego przez kolejne dziesiątki lat.

Tekst: Grażyna Musiał