Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A
Aktualności

W co się „bawić”? Konserwacja domku dla lalek

W co się „bawić”? Konserwacja domku dla lalek

Czy w pracy można się bawić i czy w ogóle tak wypada? Okazuje się, że tak i że czasami wręcz trzeba; szczególnie gdy do Pracowni Konserwacji Zabytków Etnograficznych trafia mały (zielony) domek dla lalek wraz z wyposażeniem. Jeśli chodzi o liczbę pomieszczeń, to składa się z niewielkiej kuchni i pokoju, co stanowi idealną kubaturę dla pary na dorobku. W skład wyposażenia wchodzą: kuchnia węglowa, drewniana ława, żeliwny kociołek, dzbanek, wiaderko, lampa stojąca i zegar oraz dwa komplety mebli. Pierwszy o niższym standardzie, na który składają się drewniane krzesła, stół, szafa i łóżko (wraz z pościelą), oraz drugi, z tworzywa sztucznego w stylu „Mebli Kowalskich” (ewidentnie widać, że z czasem lalkom zaczęło się powodzić lepiej). O! I jeszcze nylonowe zasłonki!


Konserwatorka z „mopem” – mycie podłogi, fot. Aldona Kłapouch

Z domkiem związana jest również bardzo ciekawa historia jego powstania. Do Muzeum przekazała go jako dar pani Barbara Drewniak, dla której został on wykonany.  Otrzymała go w roku 1945, na pierwsze Boże Narodzenie po wojnie. Autorem, a jednocześnie ofiarodawcą prezentu był Zygmunt Januszewski. Bezdzietny przyjaciel rodziny, uciekinier z Sybiru całą swoją miłość do dzieci przelał na małą półsierotę, której ojciec zginął w kampanii wrześniowej.
Domek pochodzi ze zbiorów Muzeum Historii Miasta Poznania i jest jednym z setek zabytków, które zostały wytypowane do nowoutworzonego magazynu studyjnego. Jednak zanim tam trafią w pierwszej kolejności muszą być poddane pracom konserwatorsko-restauratorskim.
Stan przed konserwacją nie pozostawiał żadnych złudzeń – tam to się dopiero działo! Oberwane zasłonki, brak drzwi od drewnianej szafy i balustrady przy schodach, rozklejone nogi przy krzesłach, galopująca korozja na stalowych elementach, rozklejone narożniki od tapet, a to wszystko przykryte grubą warstwą zabrudzeń i kurzu (ale w którym domu się nie brudzi?). Konserwacja w tym przypadku pokryła się ze złotą życiową zasadą: „Ktoś to musi teraz posprzątać”.  Zakasano więc rękawy i przystąpiono do pracy.
W pierwszym etapie oczyszczono zanieczyszczenia mechanicznie (zamieciono i odkurzono podłogi, wytarto kurze z mebli, wytrzepano pościel, wyrzucono sadze z kuchenki). Kolejnym było oczyszczenie chemiczne (umyto podłogi, wyprano zasłonki, usunięto plamy), a następnie zrekonstruowano i scalono kolorystycznie brakujące elementy, sklejono ruchome części mebli i naderwane tapety oraz oczyszczono z korozji i zabezpieczono elementy metalowe (czyli nie ma innej rady – trzeba było wezwać fachowca).
Bez wątpienia praca  z każdym zabytkiem jest ciekawa i daje dużą satysfakcję, jednak praca z tym obiektem stworzyła dodatkowo szansę na powrót do beztroskich i szczęśliwych lat dzieciństwa.

Prace konserwatorskie wykonały: Anna Napierała, Lucyna Grupa, Aldona Kłapouch

Tekst: Anna Napierała