Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A
Aktualności

WAKACYJNE ZWIĄZKI

Jak to się stało i kto za tym stoi, że sztukę podzielono na wysoką – malarstwo i rzeźba i użytkową? Nie będziemy o tym rozmyślać w wakacyjne, letnie dni, bo dla nas taki podział sztuki jest SZTUCZNY. Pokażemy po prostu, jak ciekawe związki powstają ze spotkania obrazów z Galerii Malarstwa i Rzeźby Muzeum Narodowego w Poznaniu z przedmiotami eksponowanymi w Muzeum Sztuk Użytkowych – oddziale MNP. Dzięki temu znane obiekty pozwalają się sobą na nowo zauroczyć. Wybór jest subiektywny i nieobiektywny, ale może zainspiruje do odwiedzin obu miejsc i odnalezienia innych, ciekawych połączeń.

Zapraszamy na trzecią odsłonę cyklu: SZACH – MAT

Szachownica, Polska, ok. 1630 r. (?) awers z polem do gry drewno mahoniowe, intarsja hebanem i orzechem, kość słoniowa grawerowana

Dziś możemy zagrać w niemal każdą grę, także w szachy używając komputera. Maszyna może być także szachowym przeciwnikiem i to najtrudniejszym! Zanim jednak wszystko przeniesie się do rzeczywistości wirtualnej zachwyćmy się z jaką maestrią wykonano szachownicę z ok. 1630 roku, eksponowaną w Muzeum Sztuk Użytkowych. Do jej stworzenia użyto drogich materiałów i zastosowano wyszukane techniki rzemieślnicze. Białe i czarne pola wycięto z kości słoniowej i hebanu umieszczając na mahoniowym podkładzie z elementami drewna orzechowego. Takie połącznie różnych gatunków drewna tworzące określony wzór, ornament czy nawet obraz, nazywane jest intarsją. Jeśli uzmysłowimy sobie, że materiały te były 400 lat temu bardzo trudno osiągalne to zrozumiemy z jakim luksusowym przedmiotem mamy do czynienia.

Szachownica, Polska, ok. 1630 r. (?) rewers z herbami Pilawa i Jastrzębiec, widocznymi po włożeniu planszy, drewno mahoniowe, intarsja heban, orzech, kość słoniowa grawerowana

Gdy, po skończonej grze składano plansze, widoczna była dekoracja jej rewersu. W małych płytkach z kości słoniowej wyobrażono dwa herby – Pilawa i Jastrzębiec oraz litery, będące skrótami nazwisk właścicieli herbów. Te niezidentyfikowane dotąd postacie mogły otrzymać tak kosztowny prezent na przykład z okazji zaślubin.

 

Sofonisba Anguissola, Gra w szachy, 1555, Własność Fundacji im. Raczyńskich przy MNP

Szachy w malarstwie, to nie tylko ładny przedmiot stanowiący element kompozycji, to także symbol, który możemy odnaleźć na jednym z najsłynniejszych obrazów w poznańskim muzeum. Namalowała go w połowie XVI wieku kobieta – artystka. Szachy kojarzono z mądrością i umiejętnością abstrakcyjnego myślenia, czyli właśnie z tym, czego kobietom odmawiano. Napis łaciński na brzegu szachownicy głosi w tłumaczeniu: „Sofonisba Anguissola, panna, córka Amilkara, z natury portret swoich trzech sióstr i domownicy namalowała 1555”. Szachownica stanowi tu atrybut podobny do retorycznego gestu jednej z sióstr – Minerwy i ma dowodzić wysokiej edukacji oraz intelektualnych i kulturalnych aspiracji sióstr Anguissola. Zresztą Amilcare Aguissola dbał o wykształcenie wszystkich swoich sześciu córek, z których cztery zostały artystkami. Najbardziej utalentowana – Sofonisba – naukę rozpoczęła u malarza z Cremony – Bernardina Campiego, potem w Rzymie studiowała dzieła Michała Anioła i Leonarda da Vinci. W 1559 roku dostała zaproszenie od króla Hiszpanii Filipa II do Madrytu, gdzie portretowała członków rodziny królewskiej i dwór.

Ponieważ Sofonisba jako kobieta nie mogła uczyć się przynoszącego sławę i pieniądze malarstwa religijnego i historycznego (nie mogła studiować męskich modeli), dlatego malowała portrety. Na początku przedstawiała swoją rodzinę w typowych sytuacjach, później możnych tego świata, a przez całe życie w autoportretach utrwalała siebie. Cechą szczególną jej malarstwa było dążenie do uchwycenia psychologii postaci, uwiecznienia na płótnach ludzkiej duszy.

Autorzy: Katarzyna Grabowska Galeria Malarstwa i Rzeźby MNP
i Michał Błaszczyński Muzeum Sztuk Użytkowych – oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu

Zobacz krótki film o historii szachów:

 

Ten Autoportret powstał na rok przed namalowaniem Gry w szachy.

Sofonisba Anguissola, Autoportret, 1554, Kunsthistorisches Museum, Wiedeń

Wiadomo, że pracownię 96-letniej malarki odwiedził młodziutki wówczas Antoon van Dyck, który naszkicował jej portret z dopiskiem: „Dawała mi liczne uwagi: bym nie zbliżał się zanadto, żeby cienie jej zmarszczek nie były aż tak widoczne. Opowiadała mi o swym życiu, a także o tym, że była doskonałym malarzem”. Van Dyck był ostatnim uczniem wielkiej malarki.

Anton van Dyck, Sofonisba Anguissola, 1642, Knole the Sackville Collection

Tak o poznańskim obrazie w 1556 roku pisał Giorgio Vasari w swoich słynnych Żywotach najsławniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów:

Sztuce z większą niż ktokolwiek pilnością i z dużymi rezultatami, bardziej niż jakakolwiek niewiasta za naszych czasów, poświęciła się Sofonisba z Cremony, córka wielmożnego Amilkara Anguissoli. Umiała nie tylko rysować, malować, portretować z natury, sporządzać kopie, ale niezależnie od innych wykonywać obrazy niezwykłe i piękne… Chciałbym o pani Sofonisbie napisać coś więcej, a mianowicie, że w tym roku w Cremonie widziałem w domu jej ojca obraz jej ręki wykonany z wielką umiejętnością, będący portretem jej trzech sióstr podczas gry w szachy, a z nimi ich starej piastunki, co wszystko wymalowane jest z taką starannością i podobieństwem, że wydaje się jak żywe i nie brak im nic tylko mowy.

Autorzy: Katarzyna Grabowska Galeria Malarstwa i Rzeźby MNP
i Michał Błaszczyński Muzeum Sztuk Użytkowych – oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu