Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A
Aktualności

Wakacyjne związki

Jak to się stało i kto za tym stoi, że sztukę podzielono na wysoką – malarstwo i rzeźba i użytkową? Nie będziemy o tym rozmyślać w wakacyjne, letnie dni, bo dla nas taki podział sztuki jest SZTUCZNY. Pokażemy po prostu, jak ciekawe związki powstają ze spotkania obrazów z Galerii Malarstwa i Rzeźby Muzeum Narodowego w Poznaniu z przedmiotami eksponowanymi w Muzeum Sztuk Użytkowych – oddziale MNP. Dzięki temu znane obiekty pozwalają się sobą na nowo zauroczyć. Wybór jest subiektywny i nieobiektywny, ale może zainspiruje do odwiedzin obu miejsc i odnalezienia innych, ciekawych połączeń.

Kolejna odsłona cyklu, pod hasłem: WACHLARZ HISTORII

Wachlarz ze scenami starotestamentowymi, Europa zachodnia, 2. poł. XIX w., kość, złota folia, druk na papierze, gwasz, dł. 26,7 cm

W upalne dni, których tego lata mamy na razie niewiele, koniecznie pamiętajmy o wachlarzach. Te nieco zapomniane elementy damskiego stroju wykonywane były z różnych materiałów, czasem z koronek i tiuli, czasem z papieru, a nawet ze specjalnej skóry. Zdarzały się także wachlarze w całości wykonane z kości czy tworzyw sztucznych.
Wśród kilku egzemplarzy, eksponowanych w Muzeum Sztuk Użytkowych, szczególną uwagę zwraca sporych rozmiarów wachlarz, odznaczający się żywą kolorystyką i obfitym złoceniem. Gdy przyjrzymy się bliżej wymalowanym na pokryciu przedstawieniom okaże się, że to tematy znane z ksiąg Starego Testamentu. Środkowe pole wypełnia scena odnalezienie przez córkę faraona małego Mojżesza, pływającego w koszyku po Nilu. Pozostałe dwie sceny to wydarzenia z życia Abrahama.

Środkowa scena na awersie – wyłowienie małego Mojżesza z Nilu

Dlaczego do dekoracji kobiecego akcesorium, używanego w zdecydowanie świeckich okolicznościach, wybrano repertuar scen ze sfery sacrum? Odpowiedź jest prosta, a niektórych może zaskoczyć. Te sceny i ich biblijne pochodzenie zupełnie nie miały znaczenia! Chodziło po prostu o wyobrażenie scen orientalnych, dziejących się na Bliskim Wschodzie, w odpowiedniej scenerii i kolorach! Dopełnienie tych scen, czyli złote ornamenty rodem z Egiptu faraonów, także nie są oczywistymi cytatami ze starożytnej sztuki, ale raczej na nią stylizowane. W przebogato zdobionym wachlarzu chodzi właśnie o samą dekoracyjność tajemniczych i lubianych kultur Lewantu i intensywne barwy, a nie o symboliczne znaczenia. Dodajmy, że na odwrocie wachlarza wymalowano… scenkę dalekowschodnią – będącą także i tylko dekoracją i popularnym zdobieniem.

Przedstawienie na rewersie – scenka tzw. chinoiseries

Zainteresowanie orientem i Dalekim Wschodem było obecne przez cały XIX wiek. Na przełomie XIX i XX stulecia szczególnie modny stał się japonizm. Objawiał się mi.in w kolekcjonowaniu bibelotów związanych z kulturą Wschodu (wyroby z porcelany, laki, wachlarze), ale także w pracach plastycznych, których wielkim miłośnikiem i propagatorem był Feliks Manggha Jasieński. Kolekcjoner, przyjaciel wszystkich ówczesnych artystów, chętnie dzielił się swoją kolekcją drzeworytów japońskich (ukiyo-e). Ich wpływ widać w elementach formalnych dzieł: swobodnie prowadzonych, wyrazistych liniach uwypuklających kontury, płaskich plamach barwnych, w sposobie kadrowania czy w rozjaśnieniu palety. W takim tonie tworzą Olga Boznańska, Stanisław Wyspiański, Leon Wyczółkowski czy Józef Mehoffer. Ten ostatni zamiłowanie do secesji i dalekowschodnich kultur manifestował także w tematach swoich prac. Na stałej ekspozycji poznańskiego Muzeum znajduje się obraz „Drobiazgi na kominku” z 1895 roku.

Józef Mehoffer, Drobiazgi na kominku, 1895, MNP 

Na płótnie malarz uwiecznił fragment paryskiego mieszkania sióstr Janakowskich (jedna z nich – Jadwiga, została żoną artysty). Widzimy tu dekoracyjne tkaniny – jedne gładkie, jedwabne, jest też mięsisty aksamit przetykany złotem ciężko spływający z kominka. Tam właśnie stoją kwiaty w doniczkach oraz bibeloty – czarne szkatułki z laki. Pomiędzy nimi umieszczono świecznik w kształcie ibisa, który wygląda na secesyjny, ale odlany był w Japonii. Dekoracyjnie splątane wijące się łodygi i wplątany w nie kielich kwiatu wieńczącego świecznik-ibisa odbijają się w pięknym lustrze. Stylizacja roślin, asymetria kompozycji czy wreszcie wyroby z laki, wszystko to odzwierciedla współczesną Mehofferowi modę i zainteresowanie sztuką japońską.

Vincent van Gogh, Kurtyzana, 1887, Muzeum Vincenta van Gogha, Amsterdam

Wielkim wielbicielem drzeworytów japońskich był m.in.: Vincent van Gogh. Razem ze swoim młodszym bratem Theo zgromadzili pokaźną kolekcję, którą dziś można oglądać w Muzeum Vincenta van Gogha w Amsterdamie.

Wspomniany wcześniej Feliks Manggha Jasieński podarował swoje zbiory w 1920 roku Muzeum Narodowemu w Krakowie. 6,5 z 15 tys. ofiarowanych obiektów związanych jest z tematyką japońską. Pod koniec lat 80. XX wieku reżyser filmowy Andrzej Wajda przeznaczył swoją nagrodę od miasta Kioto na wybudowanie Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha” w Krakowie. Umieszczono w nim zbiory Jasieńskiego.

Aleksander Augustynowicz, Autoportret w stroju mandaryna, 1911, MNP Nr inw. Mp 701

„Autoportret w stroju mandaryna” Aleksandra Augustynowicza z 1911 roku jest chyba najbardziej spektakularnym przykładem spośród obrazów z poznańskiej kolekcji na inspirację kulturą Dalekiego Wschodu.

Autorzy: Katarzyna Grabowska Galeria Malarstwa i Rzeźby MNP
i Michał Błaszczyński Muzeum Sztuk Użytkowych – oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu