Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A
Wydarzenia i wystawy

I AM

Data

8 maja
30 września

Autor wystawy: Robert Kuśmirowski

Muzeum im. Adama Mickiewicza w Śmiełowie
Kontakt

Kontakt

Śmiełów 1, 63-210 Żerków
Wydarzenia i wystawy

I AM

Zbiory Muzeum Adama Mickiewicza zarówno te ze stałej ekspozycji, jak i te ukryte w magazynach stały się materiałem do stworzenia wystawy „I AM”. Jest to największa dotąd współczesna interwencja artystyczna w tkankę Pałacu w Śmiełowie. O ile wprowadzanie prac i działań artystów współczesnych do przestrzeni muzeów jest od ponad dekady powszechną praktyką, a trend ten zbytnio nie zaskakuje, o tyle wpuszczenie w obręb muzeum i danie wolnej ręki akurat Kuśmirowskiemu, wytwórcy przeszłości i mistyfikatora, jest czymś zgoła odrębnym.

Współczesne realizacje w muzeach to zazwyczaj rodzaj komentarza do dzieł, zbiorów lub miejsca, sposób na ukazanie nowych kontekstów i zderzeń, na złapanie świeżego oddechu, czy odmitologizowanie instytucji. Tymczasem działanie Kuśmirowskiego jest jak muzeum w muzeum, zbiór w zbiorze, magazyn w magazynie, labirynt w labiryncie.

W Śmiełowie artysta działa w całkowicie charakterystyczny dla siebie sposób, realizując prace w dawno określonym i przewidywalnym kodzie wizualnym. W swoją grę zaprzęga oryginał i falsyfikat, stałą ekspozycję i magazyn, akumulację i detal, widoczne i ukryte. Tworzy alternatywne kolekcje, zbiory, światy, które jeśli mają jakiś cel oprócz istnienia, to jest nim gra z percepcją widza, gra ta zazwyczaj, także tym razem, rozpoczyna się już w tytule wystawy. Kuśmirowski infekuje przestrzeń całego pałacu. Pośród stałych eksponatów muzeum, pojawiają się nowe artefakty, prawdziwe, zdobyte przez autora przedmioty związane z Mickiewiczem, jak i zrobione własnoręcznie falsyfikaty.

Artysta wykorzystuje na wystawie „I AM” analogiczny zabieg do tego, na którym zasadzała się jego niedawna praca „Four-Bidden Museum”. Tworzy gabloty-wirusy, które poprzez powtórzenie, namnożenie, różnice wtłaczają widza w percepcyjną pętlę. Odbiorca pozbawiony zostaje pewności, co do pochodzenia eksponatów, traci też stabilność poznania, a to pobudza jego aktywność. Pamięć widza jest wciąż delikatnie nakłuwana, przez co nie może zaznać spokoju. Kolejne obejrzane przedmioty rodzą połączenia ze wspomnieniem sprzed chwili, a to każe przyjrzeć się, zaciekawić, zbliżyć.

Jednak w odróżnieniu od przywołanej realizacji, tym razem budowana ekspozycja nie jest w pełni fikcyjnym muzeum, które nie za bardzo wiadomo, co upamiętnia. Materia pałacu oraz rzeczywistego, działającego muzeum i to takiego, które poświęcone jest jednej osobie, determinuje znaczenia wypływające z interwencji Kuśmirowskiego. Tym samym „I AM” naturalnie staje się dyskursem o paradoksie instytucji muzeum. To przecież w muzeum zbiór prawdziwych, historycznych przedmiotów staje się fikcyjnym, ustawionym przedstawieniem, w którym wnętrza, meble, przedmioty nie mogą zachować i pełnić swoich pierwotnych, dystynktywnych ról, pozostając tylko obiektami na pokaz. To, co służyć ma trwaniu pamięci, właściwie deformuje ją, narzuca perspektywę, wprowadza hierarchię. Przez swoje normy, utarte schematy, sposoby ekspozycji buduje dystans i zapośrednicza obcowanie ze sztuką.

Rdzeniem wystawy „I AM” są dwie sale na piętrze, całkowicie zaaranżowane przez artystę. Ich odmienności nie da się nie zauważyć – przypudrowane są kurzem, toną raz w ceramicznej bieli, raz w palonych brązach, niejako w opozycji do głębokiej zieleni, granatu, amarantu – do tych wszystkich żywych kolorów ścian sal pałacu. Zastosowana monochromia ma swoje wytłumaczenie, wiąże się z pamięcią, starzeniem się, przemijaniem. Te dwie sale to światy koherentne, niby przeciwne, a uzupełniające się w narracji o pamięci i trwaniu.

Biel eksponatów nagromadzonych w jednym pomieszczeniu to chwila przed włożeniem ceramiki do pieca, chwila przed wypaleniem i nadaniem trwałości, ostatecznej formy. Nie jest to biel antyku, który z upływem wieków stracił swój kolor, i taki właśnie – uszlachetniony, alabastrowy – został zapamiętany. Biel w „I AM” to moment prototypu, moment potencji. Nagromadzone eksponaty, rysunki, prace tworzą makietę kolekcji, która może zostać założona.

Brązy drugiej sali są ocaleniem z pożogi. Znajduje się tu wszystko to, co udało się uratować przed spaleniem, wynieść z płonącego pałacu. Podniszczone, uszkodzone, opalone meble, ekspozytory, przedmioty użytku codziennego, rzeźby. Osmalone gabloty, a w nich medaliony, grafiki, rysunki. Już nie kolekcja i jeszcze nie kolekcja, wszystko w stanie pomiędzy, czekające na żmudną i długą pracę konserwatorską.

Na wystawę „I AM” Kuśmirowski zaprosił do współpracy trzech artystów Martę Zgierską, Jerzego Norkowskiego i Łukasza Owczarzaka. Ich prace, rozmieszczone w różnych salach, kontynuują dialog z muzeum, odnosząc się głównie do znaczeń, jakie przynosi z sobą jego miejsce – Pałac.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z wernisażu wystawy, który odbył się 8 maja.

Wydarzenia i wystawy