Przejdź do głównej treści

Muzeum Narodowe w Poznaniu

Close
A A A

Mitologie

 

Меduza, 1895

Bachantka, Faun, Satyr, Meduza, Pytia – to tylko kilka z mitologicznych postaci, którymi Malczewski zapełnia swoje płótna. Będą pojawiać się często na tle polskiego krajobrazu, towarzyszyć przedstawianym osobom (w tym samemu artyście) lub stanowić samodzielny temat dzieła. Są ważnymi symbolami, dopowiedzeniami, komentarzami sytuacji politycznej kraju pozbawionego państwowości (1795–1918), psychologicznym pogłębieniem portretu. Artysta będzie kreować antyczne bóstwa po swojemu, zmieniając czasem ich usposobienie, dodając obce dla ich pierwowzorów atrybuty, czy umieszczając je w nietypowej dla nich scenerii. Możemy to zauważyć zarówno w prezentowanych obrazach z Lwowskiej Galerii Sztuki, jak i tych z kolekcji Muzeum Narodowego w Poznaniu.

W Bachantce (1907) i Rycerzach (1904) dostrzegamy uczestników orszaku Dionizosa w nietypowych sytuacjach. Pierwsza z nich to pełna spokoju kobieta. Jej związek z Bachusem zdradza wieniec z winnej latorośli na głowie. Natomiast skrępowani satyrowie na drugim obrazie to jeńcy, ciągnięci brutalnie przez rycerza na koniu pod rzeźbę archanioła Michała ze smokiem. Stawiają opór, jednak wszystko wskazuje na to, że zostaną zgładzeni pod pomnikiem biblijnego anioła – stróża ludzkości, który staje się dla jeźdźca patronem. Za chwilę złoży mu ofiarę z ich życia pełnego witalizmu, rozwiązłości, poddanego najniższym instynktom w imię ekstatycznego oderwania od rzeczywistości. Rycerz chroni przed tym ludzkość, a może również samego siebie, tocząc ciągłą – trwającą całe życie – walkę z własnymi słabościami.

Zupełnie inaczej prezentuje się postać zagrażająca wszystkim żywym stworzeniom – tytułowa bohaterka obrazu Meduza. Według mitologii greckiej była to istota o przerażającym wyglądzie – zamiast włosów miała na głowie węże, a na twarzy wypisany szpetny grymas. Jej najpotężniejszą bronią były błyszczące oczy. To dzięki nim potrafiła zmieniać ludzi w kamień. Według jednej wersji mitu była niegdyś piękną dziewczyną, z imponująco gęstymi włosami. Wszystko zmieniło się po tym jak rozgniewała Atenę, oddając się w jej świątyni Posejdonowi. Za to świętokradztwo spotkała ją kara – otrzymała nowe, demoniczne oblicze. Chociaż straciła urodę, to zyskała potężną moc, co właśnie zostało podkreślone w obrazie. Jej twarz i ramiona sugerują, że mamy do czynienia z dobrze zbudowaną, silną, pewną siebie kobietą, ustawioną do nas frontalnie. W jej niesamowitych, płomiennych włosach (wspomnieniu dawnej, przyjemnej aparycji), symetrycznie po obu stronach głowy wiją się dekoracyjnie węże, przyjmując formę korony lub diademu – atrybutu władzy. Możemy mieć poczucie, że Meduza już za chwilę wbije w nas swoje spojrzenie i unicestwi blaskiem oczu. Jest to Meduza, której blisko do młodopolskiej femme fatale.

 

oprac. Katarzyna Drozdowska-Sawińska